Home / Historia / Elektroniczne serce miasta

Elektroniczne serce miasta

Na dachu budynku Prezydium przy alei Rewolucji Październikowej przez kilka lat działały dwa elektroniczne zegary, które na długo zapadły w pamięć mieszkańców. Dziś pozostały po nich jedynie zdjęcia, wspomnienia i pytania, na które wciąż szukamy odpowiedzi.

W latach 80. na dachu budynku Prezydium przy alei Rewolucji Październikowej znajdowały się dwa elektroniczne zegary. Informacji na ich temat jest niewiele, ale dla wielu mieszkańców była to nowinka technologiczna, która jak na realia tamtych czasów, robiła ogromne wrażenie i na stałe zapisała się w pamięci.

Jak udało nam się ustalić, na dachu znajdowały się dwa zegary: jeden umieszczony na południowym skrzydle budynku, skierowany w stronę osiedla D, drugi na skrzydle zachodnim – widoczny od strony Przychodni nr 4. Każdy z nich składał się z sześciu segmentów i wskazywał czas z dokładnością do jednej sekundy.

Nie wiadomo dokładnie, kiedy zegary zostały zamontowane ani kiedy je zdemontowano. Wiadomo natomiast, że pojawiają się na fotografiach z 1984 i 1988 roku, co pozwala zawęzić okres ich funkcjonowania do drugiej połowy lat 80, choć niektórzy mieszkańcy wspominają, że były one tam już pod koniec lat 70. Swoimi wspomnieniami podzielił się z nami Grzegorz Mucha, który doskonale pamięta ten nietypowy element miejskiego krajobrazu.

„Mieszkałem na osiedlu O, na ulicy Orzeszkowej. Zegar znajdujący się na dachu budynku widziałem na co dzień z okna mojego pokoju. Największe wrażenie robił w nocy, kiedy było ciemno. Jak na czasy komunizmu, kiedy mieszkańcom niespecjalnie się przelewało, wyraźnie się odznaczał. Świecił jak neony w Nowym Jorku! Jeśli mnie pamięć nie myli, godziny i minuty świeciły na niebiesko, a sekundy na czerwono. To była moja prywatna domowa zegarynka” – wspomina z uśmiechem.

Fotografia autorstwa Ireneusza Kaźmierczaka ze zbiorów Muzeum Miejskiego w Tychach.

Zegar pełnił nie tylko funkcję efektownego gadżetu, ale był także praktycznym elementem codzienności. „To nie był tylko gadżet, tylko naprawdę przydatna rzecz w czasach, kiedy człowiek nie posiadał tak wielu elektronicznych urządzeń jak dzisiaj. Jeśli zegar nie wisiał na ścianie lub nie miało się go na ręku, to niekoniecznie było gdzie sprawdzić, która jest godzina” – dodaje Grzegorz Mucha.

Z czasem urządzenia przestały działać. Choć przez pewien okres nadal pozostawały na dachu, w końcu zostały rozebrane i zniknęły z miejskiego pejzażu. Dziś są już tylko wspomnieniem – jasnym punktem na tle szarej codzienności tamtych lat i ciekawą pamiątką po epoce, w której elektroniczny zegar na dachu budynku potrafił budzić zachwyt i dumę mieszkańców.

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *