Pochody pierwszomajowe przez dekady były jednym z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu PRL. W Tychach zmieniały się ich trasy i miejsca finałów, ale jedno pozostawało niezmienne – masowy udział mieszkańców, w tym dzieci i młodzieży szkolnej. Dziś nie brakuje wspomnień z tamtych lat.
W drugiej połowie lat 50. i pierwszej połowie lat 60. XX wieku uroczystości pierwszomajowe w Tychach odbywały się na Placu Pstrowskiego (obecnie Plac św. Anny) oraz na Placu Bieruta (czyli dzisiejszym Placu Baczyńskiego). Były to jedne z najważniejszych wydarzeń o charakterze publicznym, organizowane z dużym rozmachem i udziałem mieszkańców.

Formułę obchodów zmieniono w 1966 roku. Od tego momentu główny przemarsz odbywał się ulicą Dzierżyńskiego (obecną ulicą Grota-Roweckiego), a jego finał miał miejsce pod trybuną honorową ustawioną przed biurowcem Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Miejskiego, późniejszego Kombinatu Budownictwa Ogólnego GOP-Południe. Trasa przemarszu oraz jego oprawa były starannie przygotowywane, a udział w wydarzeniu miał charakter masowy.

W pochodach uczestniczyli mieszkańcy, dzieci i młodzież szkolna, pracownicy zakładów pracy oraz delegacje przedsiębiorstw z regionu. Po 1979 roku obchody organizowano na „placu pod Żyrafą”, czyli w rejonie pomnika Walki i Pracy, a także ponownie na placu Bieruta.
„Wszystkie dzieci i młodzież z tyskich szkół były zobowiązane do uczestniczenia w pochodzie, mimo że był to dzień wolny od zajęć lekcyjnych. Przemarsz zaczynał się rano i trwał kilka godzin, mniej więcej do południa. Pamiętam, że kiedy byłam uczennicą młodszych klas Szkoły Podstawowej nr 15, całą klasą przebieraliśmy się za grzybki, a pod koniec przemarszu mieliśmy krótki występ pod trybuną honorową” – wspomina pani Danusia, mieszkanka osiedla Z.
„Kiedy byłam starsza i chodziłam do Technikum Górniczego, nie brałam już udziału w pochodzie, tylko należałam do tzw. grupy okrzykowej. Wraz z koleżankami i kolegami z klasy staliśmy wzdłuż trasy przemarszu i wykrzykiwaliśmy hasła na cześć Polskiej Partii Robotniczej. Kiedy pochód się kończył, mogliśmy wrócić do domu” – relacjonuje.

Dziś pochody pierwszomajowe funkcjonują przede wszystkim w pamięci mieszkańców oraz na archiwalnych fotografiach, stanowiąc jeden z bardziej charakterystycznych elementów życia społecznego w czasach PRL.










