Jeszcze kilkadziesiąt lat temu na mapie Tychów nie brakowało niewielkich zakładów rzemieślniczych, które cieszyły się uznaniem mieszkańców. Jednym z nich była „Pracownia futer” prowadzona przez Alojzego Solarczyka przy ulicy Sienkiewicza.
Zakład specjalizował się w wyrobie, naprawie, przerabianiu i konserwacji odzieży futrzanej. Klienci mogli zlecić uszycie nowego futra, odświeżenie lub przeróbkę już posiadanego, a w okresie letnim także pozostawić odzież do profesjonalnego przechowania. W ofercie znajdowały się również pelisy, czyli zimowe płaszcze podbite futrem, a także futrzane czapki.
Pan Alojzy był jednak znany mieszkańcom nie tylko jako ceniony kuśnierz. Przez lata aktywnie angażował się w życie lokalnego środowiska rzemieślniczego. W latach 1977–1979 pełnił funkcję starszego Cechu Rzemiosł Różnych w Tychach, stojąc na czele organizacji zrzeszającej lokalnych rzemieślników.
Osoby, które pamiętają tamte lata, wspominają go również jako człowieka chętnie wspierającego różnego rodzaju inicjatywy społeczne i wydarzenia organizowane w mieście, między innymi Turniej Żółtej Żyrafy.
Dziś zawód kuśnierza należy do coraz rzadszych profesji, a wiele podobnych zakładów zniknęło z krajobrazu Tychów. Przez dziesięciolecia stanowiły one jednak ważny element codziennego życia mieszkańców. To właśnie w takich miejscach naprawiano ubrania, zamawiano odzież szytą na miarę i korzystano z usług fachowców, których nazwiska znane były całym osiedlom.
A może pamiętacie zakład pana Alojzego Solarczyka? A może wspominacie inne tyskie pracownie rzemieślnicze – szewców, zegarmistrzów, kaletników, tapicerów czy krawców, którzy przez lata prowadzili swoje zakłady w naszym mieście?
Jeśli posiadacie fotografie, reklamy, rachunki, torby firmowe, szyldy lub inne pamiątki związane z dawnym tyskim rzemiosłem, koniecznie się z nami skontaktujcie. Wspólnie możemy ocalić od zapomnienia historię ludzi i miejsc, które przez lata tworzyły wyjątkowy charakter Tychów.











